czwartek, 14 grudnia 2017

Sprawa osobista.

Spotkałem Artura raz w życiu. Był to bardzo zły (znaczy generalnie bardzo dobry, ale wiecie co mam na myśli) i piekielny koncert w warszawskiej Progresji i spędziliśmy go całego razem. Towarzyszył nam jeszcze drugi z członków Misanthropic Rage (pozdrowienia Wilku!), bo właśnie ten zespół był pretekstem naszego spotkania. Piliśmy piwo, słuchaliśmy Mayhem, Obituary i Watain a w przerwach rozmawialiśmy o muzyce, bo o czym innym mogliśmy rozmawiać? Pamiętam, że dyskusja zahaczała o bardzo szerokie kręgi muzyczne i nie ważne, jak głęboko kopałem, Artur reagował żywo. Znał bardzo wiele, lubił jeszcze więcej a inspirował się chyba dosłownie wszystkim. I gdy dziś trzymam w rękach jego najnowsze dzieło, wiem że wszystko co mówił było prawdą.  





Artura powinniście znać za sprawą Misanthropic Rage (jeśli ten zespół jest Wam obcy, natychmiast to zmieńcie), możliwe też, że ktoś z Was słyszał jego solowy projekt ArthWork (nagrał już kilka albumów). Tym razem ten doświadczony i niezwykle utalentowany muzyk serwuje nam nowe wcielenie swej pomysłowości oraz bogatych inspiracji – również solowy projekt The Matter of A. Debiutancki materiał zatytułowany jest „Anomalous”, zawiera siedem kompozycji i trwa czterdzieści minut. I jest pełen niesamowitych emocji. Podejrzewam, bo pewności mieć nie mogę, że jest to dzieło bardzo osobiste, jak żadne wcześniej nie będące tak głębokim wglądem w samego siebie i to co nas otacza. W sprawy najważniejsze. Artur prowadzi nas przez krajobrazy zadumy, smutku, czasami zahaczając o radość ale wydaje się być ona dość powierzchowna. Nie jest to na pewno album prosty ani o prostych sprawach. Bez wątpienia dotyka rzeczy najważniejszych, ale nie ucieka od błahych. To po prostu materiał bardzo życiowy. Spotyka się tu pełna gama ludzkich odczuć i doznań, problemów i rozterek, odwiecznych pytań zawieszonych w czasie i przestrzeni. A odpowiedzi udzielić musimy sami, bo Artur nam jej nie daje. On prowokuje do zastanowienia, porusza w nas pewne ośrodki czuciowe i zostawia samych z naszymi myślami i wnioskami. Warto, podczas obcowania z muzyką zawartą na „Anomalous”, sięgnąć po książeczkę z tekstami. Znajdziecie tam wszystko o czym pisałem wcześniej. A sama muzyka? Cóż, przyznam szczerze – nie mam pojęcia jak ją określić, bo to bardzo eklektyczny, złożony, inspirowany najróżniejszymi gatunkami materiał. Na pewno jest w nim coś z metalu, ale nie jest to nic co pierwsze przychodzi na myśl gdy wspominamy o tym gatunku. To pewien rodzaj mroku, to coś co jest nienamacalne, pewien duch tej płyty. Jasne, są tu momenty cięższe, mocniejsze, wokale artykułowane krzykiem, ale to tylko środek wyrazu podkreślający emocje i występujący raczej rzadko. Nie spotkacie tu typowej metalowej energii ale poczujecie pewnego rodzaju duszność, która momentami Was przytłoczy by za chwilę dźwięk saksofonu podziałał jak kojąca herbata. Artur stosuje najróżniejsze środki wyrazu, bo poza klasycznym instrumentarium, mamy tu właśnie saksofon, trochę elektroniki, jakieś efekty i bardzo ciekawe linie wokalne (od czystych po wykrzyczane, we wszystkich sprawdza się bardzo dobrze). Aranżacje są bardzo bogate, zmiany nastroju częste. Nie brakuje tu także pięknych melodii, momentów które aż proszą się o to by posłuchać ich jeszcze raz, oferując nam doznania duchowe na najwyższym poziomie. Artur nagrał tu wszystkie instrumenty ale jak wiem, jest przede wszystkim gitarzystą. I to słychać, bo gitary są tu na bardzo wysokim poziomie a kiedy posłuchacie kilku naprawdę świetnych solówek, zrozumiecie o czym mówię. Generalnie jednak ja nie mam zamiaru wypowiadać się co to za muzyka, nie mam zamiaru wciskać tego materiału do jakiejś szufladki, nie będę przyczepiał jej etykiety. Wiem jedno – będąc zagorzałym fanem łomotu spod znaku black i death metalu, pokochałem tę płytę bardzo. Nie mam zamiaru urządzać tu zawodów i pisać co lepsze, bo wystarczy mieć choć trochę otwartą głowę, by zmieściło się w niej i The Matter of A i choćby taki Immolation. Artur ma i otwartą głowę i masę pomysłów i uczuć do wyrażenia, dzięki czemu możemy słuchać tak dobrego materiału. Wam też życzę takiej otwartości, bo muzyka potrafi być piękna mając różne oblicza. Brawo kolego, pozdrawiam serdecznie!

P.S. Pozdrowienia także dla Grega, za jego otwartość i odwagę. Powodzenia ze Schizomous Records!

Ocena: 9/10

The Matter of A - „Anomalous”. Schizomous Records, 2017 rok.  






"Anomalous" na Discogs nie ma. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz