wtorek, 12 grudnia 2017

Powiew zimna.

Grudzień, końcówka roku. Człowiek myśli sobie, że już wszystkie karty na krajowym (i nie tylko) podwórku rozdane, powoli przymierza się do podsumowań roku a tu nagle pojawia się taki Over The Voids... I cały plan spokojnie już ułożony idzie w niebyt. Wiadomo - nie chwal dnia przed zachodem słońca. Bo przecież noc przyniesie jeszcze lepsze rzeczy. I choć cały rok stał pod znakiem death metalu, to jego końcówka przynosi bardzo mocne ciosy black metalowe, szczególnie w wydaniu krajowym. Najpierw Blaze Of Perdition (o nich tutaj), teraz ten enigmatyczny projekt z Krakowa, za którym stoi jeden człowiek.





Ten człowiek to The Fall, znany z Owls Woods Graves czy Medico Peste. Mamy tu więc do czynienia z osobnikiem utalentowanym i znającym się na rzeczy. Tym razem wypuścił w Świat debiutancki materiał swego najnowszego dziecka – Over The Voids... Płyta zatytułowana „Over the voids” zawiera cztery utwory i trwa trzydzieści trzy minuty, co czyni ją debiutem długogrającym. I debiutem cholernie dobrym. The Fall proponuje nam surowy, prosty black metal, bez zbędnych pierdół. Klimat jest zimny i przywodzi na myśl dokonania drugiej fali. Staram się unikać porównań i odniesień, ale w trakcie pierwszego odsłuchu skojarzenie miałem jedno - „Transilvanian Hunger”. Klimat, motoryka, natężenie tego materiału jako żywo przywodzą mi na myśl pamiętne dzieło Norwegów. Na szczęście to tylko skojarzenie, bo o żadnym zrzynaniu nie ma tu mowy. The Fall wchodzi w tę estetykę jakby była jego naturalnym środowiskiem, choć dotąd znaliśmy go z innej strony. No ale w końcu estetyka drugiej fali jest domem każdego black metalowca. Brzmienie, zimne i mocne, soczyste ale jakby odległe, uderzające z dystansu. No i te doskonałe melodie – tnące jak lodowy sztylet, oszczędne, proste ale jakże mocno budujące podniosłość i klimat. Słuchając „Over the voids” człowiek wraca do najlepszych lat black metalu, dla mnie i pewnie dla wielu to mocno sentymentalna podróż. Tak powinno się grać ten gatunek, takie powinien nieść emocje, bo przecież emocjami black metal jest najsilniejszy. I te wplątane w całość materiału ascetyczne wstawki akustyczne! Albo czyste wokale w ostatnim utworze, które bardzo szybko przywodzą na myśl „Bergtatt” Ulver. No po prostu coś wspaniałego. Nigdy nie zależało mi na tym, żeby materiały black metalowe były dopieszczonymi, zakręconymi dziełami sztukami. Mogą być proste i dosadne, wręcz powinny takie być. Muszą mieć jednak w sobie ten magiczny pierwiastek, tę aurę czegoś większego, czegoś podniosłego i czegoś, czego tak naprawdę sami nie potrafimy zmierzyć myślą. Debiut Over The Voids... to wszystko ma. No i muszę zmienić już praktycznie gotową listę topów tego roku. Ale jak najbardziej bez żalu. Brawo, panie The Fall!

Ocena: 10/10


Over The Voids... - „Over the voids”. Malignant Voices/Nordvis Produktion, 2017 rok. Numer katalogowy MV24/NVP068.   






"Over the voids" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz