poniedziałek, 30 października 2017

Gruz krajowy kategorii A.

Dużo w tym roku sypie się gruzu na scenie death metalowej. Jest to gruz raz gęstszy, raz rzadszy, ale zawsze mocno bijący po nerkach i głowie. Niestety, w większości wypadków jest to gruz zagraniczny, a patrząc na stan naszego kraju, to gruzu powinniśmy mieć swojego od groma. Poza tym, ja jestem jak ten Dyzma i mi zawsze krajowy gruz smakował będzie lepiej, niż ten zza granicy. No dobra, może nie do końca o to chodzi, po prostu cieszę się, gdy ktoś z naszego podwórka potrafi dorównać poziomem do gruzu światowego, który w tej chwili prezentuje się nad wyraz okazale. Takiego właśnie wysypu nam trzeba. Kiedy słucham debiutanckiego materiału Rites Of Daath, wiem, że doczekałem się godnego gruzu eksportowego.  




Panowie pochodzą z grodu Kraka i właśnie wydali, nakładem niezawodnej Godz Ov War, swój debiut. Jest to EPka, trwająca dwadzieścia jeden minut i zawierająca pięć utworów. „Hexing Graves” rozpoczyna się intrem o tym samym tytule, które wprowadza nas w nastrój lekkiego niepokoju bądź lęku, jakiejś tajemnicy i oczekiwania na coś podniosłego. I tak się dzieje, bo drugi numer (o bardzo fajnym i krótkim tytule - „Necromantic rites of the underground”) rozpoczyna się wolno i podniośle. Majestatycznie. Jest ciężko i mrocznie, jakby gromadziły się ciężkie chmury zapowiadające nadchodzący sztorm. Sztorm, który oczywiście nadchodzi, bo w końcu Krakowianie przyspieszają i momentami jadą wręcz bez trzymanki. Charakteryzuje ich jednak chęć zmian, bo i tempo i nastrój zmieniają się tu często. Nie trzymają się też kurczowo gruzowania wszystkich i wszystkiego, momentami dają nam odpocząć i serwują fragmenty bardziej przestrzenne i prostsze w odbiorze. Jest to death metal na pewno zakorzeniony w klasykach gatunku, ale wszystko co z tych korzeni wyrasta jest jak najbardziej świeże. Sporo szaleństwa na gitarach oraz co nieco na wokalach wprowadza element emocjonalnego rozedrgania a z drugiej strony klasyczne partie death metalowe z gniotącymi riffami osadzają to wszystko w pewnych, dobrze znanych nam ramach. No i oczywiście spora dawka cmentarnego dołu i gruzu, tak ostatnio popularnego. Szczególnie dobrze ten dół i gruz słychać w trzecim numerze - „Sepulchral Phantom” - który wręcz gniecie swym ciężarem. Nie ma jednak większego sensu wyróżniać poszczególnych kompozycji, bo materiał jest bardzo spójny, gęsty i jednolity w swej wymowie. Jak już wspomniałem, dla mnie „Hexing Graves” to materiał na poziomie światowym, który postawiony obok kilku tegorocznych wystrzałów zza granicy, nie ma się czego wstydzić. Szkoda, że to tylko dwadzieścia minut. Już czekam niecierpliwie na pełnowymiarowy materiał i kibicuję zespołowi, bo warto.

Ocena: 9/10

Rites Of Daath - „Hexing Graves”. Godz Ov War Productions. 2017 rok, numer katalogowy GOWP MCCLXX.






"Hexing Graves" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz