czwartek, 14 września 2017

Elektroniczne wilki.

Do niedawna nie przypuszczałem, że moja kolekcja albumów Ulver kiedykolwiek się powiększy. Oczywiście, brałem pod uwagę zdobycie legendarnego już dema Vargnatt, ale w kwestii długogrających krążków zmian nie przewidywałem. Mam pierwsze trzy, wspaniałe albumy, i wystarczy. A jednak, stało się. Jakiś czas temu dołączył do nich ostatni album Norwegów i choć jest to kompletnie inna bajka stylistyczna, z miejsca stał się moim czwartym ulubionym albumem Ulver.  

Nasze drogi po „Nattens Madrigal” się rozeszły i kompletnie straciliśmy kontakt. Ja wtedy (pewnie i teraz również) nie byłem ani trochę gotowy na to co zaproponowali na swym czwartym albumie. Kolejne też kompletnie do mnie nie trafiały aż zupełnie przestałem sprawdzać co oni tam sobie kombinują i okopałem się w twierdzy „wielkiej trójki”. Niezmiennie jednak pozostawałem fanem wokalu Garma (czyli oczywiście Kristoffera Rygga) co miało spory wpływ na zainteresowanie się ostatnim albumem. Gdzieś na fejsbuku rzucił mi się w oczy jeden z kawałków z „The Assassination of Julius Caesar”, więc odpaliłem. Spodobał mi się na tyle, by posłuchać reszty. Wpływ na to miał właśnie wokal, oraz sentyment do starego Depeche Mode, którego będąc gówniarzem trochę słuchałem. A podobieństwa są. Jestem laikiem jeśli chodzi o taką muzykę, więc nasuwa mi się tylko takie skojarzenie. Wiem, że znawcy wymieniają jeszcze kilka innych zespołów, o bardziej lub mniej znanych dla mnie nazwach. Ja pozostanę przy skojarzeniach z Depeche Mode, bo w końcu to skojarzenia całkiem dobre i na poziomie. Sprawa wygląda jednak tak, że w tej chwili Ulver jest po prostu lepszy od Brytyjczyków, bo ci znacząco obniżyli loty. Ale w końcu to nie o nich, tylko o Ulver miałem pisać.  




„The Assassination of Julius Caesar” to płyta nie mająca nic wspólnego z metalem. Tego jednak nie muszę tłumaczyć, bo minęło tyle lat od zmiany stylistycznej muzyki Norwegów, że każdy już pewnie zdążył się zorientować. Ulver to elektronika. I pomimo moich bardzo szczątkowych chęci wgłębiania się w ten gatunek, taka elektronika do mnie trafia. Bardzo chwytliwa, przystępna, nie przekombinowana ale zarazem nie będąca płytkim bitem i piosenkami o niczym. Ulver tworzy muzykę dla szerokiego grona odbiorców, nie pozbawioną znamion i cech dzieła głębokiego i ambitnego. Melodie płyną spokojnie, wspomagane delikatnymi rytmami i świetnymi partiami wokalnymi, które dla mnie są najlepszym elementem albumu. Jestem jednak ultrasem głosu Garma, więc trudno by było inaczej. Bardzo ciekawa jest też warstwa liryczna albumu bo każdy utwór to inna, wciągająca opowieść. Płyta dla kogoś takiego jak ja idealna do wyciszenia, odpoczynku od metalowej nawałnicy. Płyta, która potwierdza moje bardzo pozytywne zdanie o zdolnościach kompozytorskich Rygga, nie tylko na polu metalu. Jestem pod dużym wrażeniem i bez dwóch zdań jest to dla mnie najlepszy krążek spoza metalu w tym roku. I pewnie nie tylko w tym.

Ocena: 9/10

Ulver - „The Assassination of Julius Caesar”. House Of Mythology, 2017 rok, numer katalogowy HOM 010.  






"The Assassination of Julius Caesar" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz