czwartek, 31 sierpnia 2017

Gruz.

Pewnego dnia, w godzinach popołudniowych, wybraliśmy się z lubą mą na zakupy. Pogoda była ładna, na liście kilka sklepów do odwiedzenia, humory dopisywały. Ponieważ po drodze do jednego z nich mijaliśmy duży blaszak z dwoma literami „M” w nazwie, postanowiłem skorzystać z okazji i wejść do środka. A nóż rzucili coś nowego? W dobie kupowania płyt w internecie, sentymentalne poprzeglądanie półek z krążkami to zawsze fajna rzecz. Wchodzę i od razu widzę – nowiutka wywrotka pełna gruzu! Podchodzę, oglądam z bliska, patrzę na cenę i błyskawicznie podejmuję decyzję. Jeszcze tylko formalności przy kasie i na parking.  

Jakoś udało nam się tę wywrotkę i jej zawartość załadować do samochodu i wracamy. Luba zadowolona, bo ma nowe spodnie, ja szczęśliwy, bo mam świeży gruz. Docieramy do domu, parkujemy, wyciągam wywrotkę i czym prędzej odpalam. Szybko znajduję wajchę do wysypywania zawartości i korzystam z niej bez namysłu. Łubudu! Gruz leci aż miło. Kurz, dym, huk i ryk. Luba mierzy spodnie, naturalnie w innym pomieszczeniu bo to gdzie bawię się wywrotką jest kompletnie zagruzowane. Totalna miazga i zgniecione wnętrzności. Nowy album Incantation to niesamowity wysyp ciężaru z totalnie dołowym klimatem.  




To zdecydowanie rok death metalu. I znowu pałeczkę pierwszeństwa i laur lidera przejmują Stany. Po absolutnie wspaniałym Immolation, piwnicznymTriumvir Foul, swingujących Obituary i kilku innych bardzo mocnych albumach, pojawia się piekielny bękart z gruzowiska, czyli Incantation i ich „Profane Nexus”. Zespołu nikomu nie trzeba przedstawiać, bo to legenda sceny. Było lepiej, było gorzej, ale zawsze poziom był wysoki. Nie inaczej jest teraz. Amerykanie niszczą, miażdżą, gniotą i zasypują wszystko głazami. To album bardzo głęboki w sferze brzmienia, bardzo agresywny w partiach gitar i bardzo zróżnicowany na polu kompozycji. Raz wolno, raz szybko, raz średnio ale zawsze dołująco i potężnie. Grób i piekielny klimat jest tu wszędzie. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to nienajlepsza realizacja partii perkusji. Nie ma ona w mojej ocenie należytej mocy, nie brzmi dość potężnie. Trochę szkoda, bo album miałby jeszcze większą moc gdyż poza tym jest zrealizowany bardzo dobrze. Ale nic to, nie takie perkusje się słyszało i człowiek żył.

Bardzo dobry album. I nie drogo, jak za wywrotkę gruzu. 

Polecam zwrócić uwagę na długość tytułu ósmego utworu. U niektórych zespołów byłby to cały tekst ;)

Ocena: 9/10

Incantation - „Profane Nexus”. Relapse Records, 2017 rok, numer katalogowy RR7348.






"Profane Nexus" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz