czwartek, 29 czerwca 2017

Bez zmian.

Black metal to fajna muzyka, o ile słowo fajna jest tu na miejscu w odniesieniu do jej klimatu. Chodzi mi o to, że możesz go grać od dwudziestu lat tak samo i tak samo jak trzydzieści lat temu a to nadal jest fajne. Bo z black metalem  już tak jest, że jak połkniesz tego bakcyla to nie puszcza, trzyma i jesteś w stanie kompletnie nie zwracać uwagi, że w latach dziewięćdziesiątych słyszałeś już takie płyty, że ten riff był już na setkach numerów, że tak krzyczy trzy czwarte wokalistów itd. Kiedy więc trafia do Ciebie kolejna płyta Clandestine Blaze, wiesz doskonale czego się spodziewać a i tak odpalasz ją z wypiekami na twarzy. Bo to najczystszy, najprawdziwszy i kompletnie nieoryginalny w swej formie black metal. I o to chodzi.

Clandestine Blaze

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Tylko metal.

Do kroćset, jak ja lubię takie materiały! Proste, szybkie i z ogromną dawką energii. Kompletnie nie oryginalne, oklepane i osłuchane. Nie silące się na pieron wie jakie metafory, przenośnie, onomatopeje i inne wymyślności typu plątańce zawirowańce i klawiszowo smyczkowe plumkania. Materiały, które choć wydają się być doskonale znane, bo każdy riff już gdzieś był, dają masę radości podczas słuchania. Bo mają w sobie pierwotną moc i energię metalu. Młodzieńcze szaleństwo i brak jakichkolwiek norm poza jedną – ma być szybko i głośno! Ma być ostro i mocno, bo to metal do cholery a jak wiadomo metal to nie rurki z kremem. W czasach gdy hipsterzy chodzą na tak zwane koncerty black metalowe, gdy niektóre zespoły (jest kilka ciekawych, nie przeczę) silą się na tworzenie muzycznego dzieła sztuki w typie poplątańców i bohomazów sztuki nowoczesnej, takie wydawnictwa są na wagę złota. Szczególnie, gdy tworzą je młodzi ludzie, nie noszący grzecznych fryzur i spodni do kostki. Starszym prykom gęba się śmieje, bo to jak powrót do starych dobrych lat. Do czasów, gdy metal był metalem, o czym niektórzy już zapomnieli.  

czwartek, 22 czerwca 2017

Klasyczna Finlandia.

Czy Finowie wiedzą, że istnieje życie poza black metalem i metalem w ogóle? Czy ktoś im wyjaśnił, że mogą robić co innego? Chyba nie, bo uparcie trwają przy stanowisku, że metal i tylko metal a reszta to nic nie znaczące pierdoły. Przecież to kraj w którym mieszka nieco ponad pięć i pół miliona ludzi a kapel jest chyba więcej niż jezior (tych ostatnich jest tylko 55 tysięcy). Totalne wariactwo, ale najważniejsze, że większość tych zespołów czy też jednoosobowych projektów prezentuje naprawdę wysoki poziom. I właśnie na metalowej mapie Finlandii pojawił się kolejny ciekawy twór, pochodzący z Tampere Riivaus.  



poniedziałek, 19 czerwca 2017

Wizyta we Flandrii.

Lubię zespoły, które poprzez swoją twórczość chcą przekazać coś więcej niż tylko „hail satan” i „fuck god”. Zespoły, które w swoich tekstach poruszają tematy historii, swego regionu czy generalnie Europy. Kiedy myślę o takich zespołach od razu w głowie pojawia się nazwa belgijskiego Ancient Rites. Belgia to jednak nie tylko oni, bo był jeszcze jeden bardzo ciekawy zespół poruszający się tekstowo w tym samym obszarze. Mowa o Taranis, który wydał dwie płyty i się niestety rozpadł.

czwartek, 15 czerwca 2017

Marsz ku Północy.

Wszystko zaczęło się w Tychach. Starych, dobrych, poczciwych Tychach, leżących na Śląsku ale otoczonych pięknymi lasami. To tam były pierwsze papierosy, pierwsze miłostki, pierwsze metalowe dźwięki i tysiące pierwszych rzeczy i doświadczeń. To tam byli pierwsi kumple, przyjaciele, pierwsze bójki, pierwsze koncerty i pierwsze mecze. Pierwsza praca, pierwszy alkohol i pierwszy rosół. Tam było wszystko co znałem i lubiłem, co kochałem i co sprawiało mi radość. Tam było moje życie przez wiele, wiele lat. Aż pewnego dnia, stojąc ze łzami w oczach, wynosiłem wszystkie swoje rzeczy do samochodu kumpla, by pierwszy raz w życiu na dobre opuścić moje Tychy. Kierunek – Północ.  




środa, 14 czerwca 2017

Walą się mury Konstantynopola.

Skandynawia to taki piękny region, w którym metalowe zespoły rosną jak grzyby po deszczu i są wiodącymi markami w swoich gatunkach. Szwecja – królestwo death metalu, choć oczywiście nie tylko. Norwegia – tradycyjna twierdza Black metalu, może i nieco podupadła, ale zasługi ma wielkie. Nawet Finlandia, która co prawda do Skandynawii się nie zalicza (wspominam o niej ze względu na położenie), to metalowa potęga. Na południu Niemcy, od zawsze mocny metalowo kraj, tak na polu zespołów jak i bazy fanów. Pomiędzy wspomnianymi obszarami leży jeszcze jedno państwo. I to państwo skandynawskie. Dania. Mała plamka, połączona z Niemcami granicą lądową a ze Szwecją mostem. Do Norwegii też blisko, można przepłynąć kajakiem. Nie będę już nawet wspominał o kulturowych więzach i historycznych łącznikach, które w jakimś stopniu oddaje ten wspaniały most nad Sundem (polecam, byłem). A jednak najbardziej znanym na Świecie zespołem duńskim jest Gang Olsena.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Kataloński chłód.

Byłem kiedyś w Barcelonie. Nawet dwa razy. Było cholernie duszno, gorąco i tłoczno. Skwar i upał dosłownie oblepiały pokrywając wszystko. Od czasu do czasu powiało świeżością od morza, ale to były tylko sekundy wytchnienia. I te tłumy. Dziesiątki języków na ulicach, gwar, tłok wręcz ścisk, który tylko potęgował to uczucie duszności. I chaos. W ruchu ulicznym, w ruchu pieszym, w życiu codziennym. Nawet w architekturze. Tak, Barcelona. Kompletnie inny świat, w którym ciężko było się odnaleźć i dostrzec coś rzeczywiście trwałego i solidnego.  

Skład z okresu nagrywania albumu

czwartek, 8 czerwca 2017

Klasycznie, choć bez ognia.

To jest dla mnie rok death metalu. O ile poprzedni zdominował w odtwarzaczu black metal, tak ten w siedemdziesięciu procentach (przeliczyłem!) to death. Słucham starych rzeczy, nowych, względnie nowych które mnie ominęły. No generalnie słucham :) Dużo tego jest i trzeba sobie szczerze powiedzieć, że poziom jest wysoki. Nie ważne czy to polski zespół czy zza granicy. Wśród nowości pojawił się kolejny album Masachist, polskiej „supergrupy” wykonującej death metal. Słowo wykonującej jest jak najbardziej na miejscu, ale o tym później. Czasy mamy takie, że death metal poszedł mocno do przodu, zapędził się w rejony dla niego wcześniej nie znane ale odnajduje się w nich świetnie. Z całą pewnością można to nazwać ewolucją gatunku. Są jednak zespoły które hołdują starej szkole i raz wychodzi im to lepiej, raz gorzej. Ja generalnie uwielbiam starą szkołę, dopóki jest stara. Niestety większość nowych zespołów jeśli chce tak grać, to po prostu nie za bardzo potrafi to robić. Kończy się to albo kopią Morbid Angel albo nieudolnym naśladownictwem połamańców Imperator.

Są jednak wyjątki. 




poniedziałek, 5 czerwca 2017

Mnogość emocji.

Słuchając tej płyty mam przed oczami najróżniejsze obrazy. Widzę pobojowisko, zasłane ciałami poległych, jęki konających mieszają się z krzykami ptaków. Widzę ciemny las, pełen tajemnic, zasnuty mgłą i skrywający przerażające tajemnice. Jestem na wzgórzu z samotną szubienicą i dyndającym skazańcem, nadgryzionym już zębem czasu. Widzę nacierających do boju celtyckich wojowników, z wymalowanymi twarzami, nie lękających się śmierci. Przemierzam kosmiczne otchłanie zmierzając ku zasnutemu czernią słońcu. Siedzę w krypcie spisując tajemne zaklęcia i rytuały, które potem obserwuję. Płaczę nad grobem poległych towarzyszy broni, wciąż jeszcze widząc dym nad spalonymi osadami. Wędruję przez prastare krainy, będące kiedyś moim domem i siedzibą przodków. Ale jedna rzecz łączy te wszystkie obrazy – wszechobecny smutek i zaduma.




czwartek, 1 czerwca 2017

Denver w stanie Colorado.

Nie wiem co takiego jest w Denver, ale musi to być coś, co dodaje death metalowej mocy i pomysłowości. Może to ta wysokość nad poziomem morza? To możliwe, bo zespoły, które stamtąd znam, prezentują naprawdę najwyższy poziom death metalowego kunsztu. Prawda jest taka, że choć mam na myśli dwa zespoły, to jest to tak naprawdę tylko pięciu facetów. Nie kojarzę w tej chwili więcej godnych uwagi zespołów z Denver w stanie Colorado (nie wiem jak sobie radzą Avalanche czy Nuggets), jednak te dwa wystarczą by mianować to miasto stolicą śmierć metalu w USA. Pięciu facetów. Blood Incantation i Spectral Voice. I wystarczy. Teraźniejszość i przyszłość należy do nich. 


Spectral Voice, czyli prawie Blood Incantation