środa, 29 marca 2017

Odwiedziny starego przyjaciela.

Wreszcie! Przemówiła do mnie! Platon twierdził, że milczenie jest złotem, ale co on tam wiedział? Złotem pokryty jest ten krążek i wreszcie odezwał się do mnie językiem zrozumiałym, przystępnym i jasnym. Był u mnie w domu od dłuższego czasu, jak stary znajomy, z dawnych, młodzieńczych lat, który nagle cię odwiedza i jakoś trzeba tę nić z przeszłości złapać i nawlec na igłę wspólnych płaszczyzn. Zaczynacie więc rozmawiać, ale cholerka, nie klei się ta gadka. No bo o czym tu gadać po tylu latach rozłąki? „Co u Ciebie? - W porządku. A u Ciebie? - Też.” Wiecie, co mam na myśli. Problem w tym, że im więcej razy mówił, że u niego w porządku, tym mniej chciałem w to wierzyć. Nie mogliśmy się zrozumieć. Ale dawałem mu szansę, bo przecież tyle lat się znamy, więc przez choćby sam szacunek należało wysłuchać go kilka razy. I słuchałem. Ale nic nie docierało. No po prostu nie mój klimat rozmowy. Nie to środowisko, oddaliliśmy się od siebie przez te długie lata. A trzeba Wam wiedzieć, że ostatni raz bardzo dobrze rozmawiało się nam w 1994 roku. Potem nie mogliśmy za cholerę znaleźć wspólnych tematów. Ten 1994 rok wspominam jako szczytowy okres naszej znajomości, złoty rok.


Aż któregoś marcowego wieczoru 2017 roku to złoto powróciło. Wysłuchałem, dałem szansę i wiem, że zrobiłem dobrze. Bo stary znajomy opowiedział mi piękną historię. O tym jak się zmienił, jak dojrzał, jak potrafił zostawić za sobą przeszłość ale o niej nie zapomniał, bo ciągle w nim tkwi. I dobrze, pomyślałem, bo przecież kiedyś człowieku byłeś pieprzoną legendą wśród tych, którzy wiedzą. A dla wielu nadal jesteś. Tego potencjału nie można marnować. I powiedział mi o tym wszystkim szczerze i ze spokojem, którego się spodziewałem bo z niego słynął. Ale także z mocą i siłą, akcentując każdy wyraz, barwnie snuł swą opowieść. Długo trwało, nim mnie przekonał, ale wreszcie mogę w pełni rzec – witaj, stary przyjacielu!




W lutym tego roku łódzki Pandemonium wydał swój piąty studyjny album o tytule „Nihilist”. Jak już zaznaczyłem wcześniej, długo się do niego przekonywałem. Ale ponieważ to Pandemonium, czyli nie pierwszy lepszy byle jaki zespół, dałem tej płycie wiele szans. I opłaciło się, bo to bardzo dobry album. Miałem długą przerwę z załogą Paula, bo tak mnie rozbiła "The Ancient Catatonia" z 1994 roku (o niej tutaj), że wszystko co potem nie robiło na mnie wrażenia. Może to był błąd? Będę musiał to zweryfikować, bo do tego albumu też podszedłem przez pryzmat nieśmiertelnego dzieła Łodzian. I dopiero kiedy wyrzuciłem z siebie te porównania, „Nihilist” w pełni do mnie trafił. No dobra, jeszcze trochę czasu zajęło mi oswojenie z wokalem, ale już jesteśmy kolegami. Pandemonium na najnowszej płycie to zupełnie inna historia niż ta, którą tak dobrze znałem. Dużo bardziej rozbudowana, zaawansowana i, o zgrozo, skomplikowana. Na szczęście to nie fizyka kwantowa, tylko metal, więc prędzej czy później trafi. Panowie pomimo rozwoju i zmian nie wypierają się swojej przeszłości i są momenty jakby żywcem nawiązujące do pierwszych materiałów. Szkielet pozostał, ubrany jest jednak w trochę inne ciało. Przyznaję, momentami ciekawsze. To bardzo złożony album i kompletnie nieoczywisty. Trudno przewidzieć co będzie za chwilę choć nie ma tu szaleństw stylistycznych. Pandemonium po prostu tak dobrze porusza się w swoich rejonach, że z czegoś dla siebie oczywistego potrafi uczynić zagadkę dla słuchacza. To cenna i godna podziwu sztuka. Można trochę narzekać na produkcję tej płyty, ale w końcu nie o jedwabną skórę niemowlaka tu chodzi, tylko o mocny cios szorstkiej, styranej dłoni. Bo to co najlepiej charakteryzuje ten album to jedno słowo – moc. Pandemonium nie stawia na szybkość, nie stawia na melodie, stawia na moc. Moc i siłę przekazu niesioną ciekawymi aranżacjami. A że doświadczenia panom nie brakuje, bogactwo tej płyty jest spore. Teraz mam ochotę na częstsze rozmowy i wiem, że ta konwersacja potrwa jeszcze długi czas.

Jeśli odwiedzi Was stary znajomy, dajcie mu szansę, otwórzcie szeroko drzwi. Warto. Bardzo możliwe, że pozytywnie Was zaskoczy. Nawet jeśli miałoby to trwać miesiąc.

Ocena: 9/10

Pandemonium - "Nihilist". Old Temple, 2017 rok, numer katalogowy OLD.100.






"Nihilist" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz