wtorek, 3 stycznia 2017

Pozostaną tylko kości, czyli chwała śmierci!

„I pozostaną tylko kości. Wszystko przeminie. Zostanie zmiecione, spalone na popiół ogniem, który sami wykradliśmy bogom. Iskrę podkładamy od wieków. Sami na siebie sprowadzamy ten los. Bowiem zawsze przychodzi zapłacić za czyny. Zawsze przychodzą konsekwencje. Ona weźmie odwet, za to podłe traktowanie, za pogardę. Sępy już krążą, spójrzcie tylko w górę. Ich cienie już okryły mrokiem tę planetę głupców. Nadchodzi dzień rozliczenia i wyrównania krzywd. Nie będzie litości, bo sami jej nie okazywaliśmy. Pozostaną tylko kości. I popiół. I proch.”

I nadzieja, że zanim to się stanie, doczekamy kolejnego materiału UR.


Bo to, że tak się stanie, można przewidzieć. W każdym razie należy się to nam, ludziom. O tym traktuje jeden z utworów z debiutanckiej EPki UR - „Hail Death”. Dziewiętnaście minut na które składa się sześć kompozycji. Ciekawy i zróżnicowany jest to materiał. Teoretycznie najwięcej do powiedzenia ma tu black metal, ale w praktyce często stery przejmuje doom ze swoją mizantropią czy thrash i jego galopady, momentami iście rock'n'rollowe. Skala uczuć i odczuć jest bardzo szeroka i pokazuje, że zespół ma szerokie horyzonty i duży potencjał. Dziewiętnaście minut, wydawałoby się, nie daje ogromnego pola do popisu, szczególnie gdy podzielimy ten czas na sześć utworów. A jednak chłopakom z UR się to udało. Numery nie są długie, pomimo tego aranżacyjnie i strukturalnie mocno zróżnicowane. UR potrafi przywalić konkretnym ciosem, by za chwilę zapłakać nad tym co zrobił a następnie wychylić szybkie piwko i ruszyć do tańca radości. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że materiał sprawia wrażenie bardzo przemyślanego konceptu, gdzie każdy element szaleństwa wyszedł spod deski kreślarskiej. Nie traci przy tym autentyczności.




Muzycy, którzy go stworzyli mają otwarte muzyczne umysły i duże umiejętności, co bardzo dobrze wróży na przyszłość. Tekstowo i graficznie też jest ciekawie. Jedyny minus tego materiału jest taki, że jest po prostu, najzwyczajniej w Świecie, krótki. Za krótki. Dlatego niecierpliwie czekam na dłuższe wydawnictwo i żywię ogromną nadzieję, że stanie się to zanim cienie sępów całkowicie przysłonią nam Słońce.

Godny podkreślenia jest fakt, że jest to kolejny bardzo dobry materiał wydany przez niezawodną markę i dumę powiatu białostockiego, czyli Arachnophobię. Brawo Krzysztof za nosa do wartościowych hord. Liczę, że długograja też wydasz Ty i też tak ładnie.

Ocena: 8/10

UR - „Hail Death”. Arachnophobia Records, 2016 rok, numer katalogowy ARA030.






"Hail Death" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz