wtorek, 18 grudnia 2018

Duch przeszłości.


Końcówka roku przyniosła kilka ciekawych premier. Dwie z nich stały się faktem za sprawą Terratur Possessions. Ta norweska wytwórnia przyzwyczaiła do wysokiego poziomu swoich wydawnictw i dwie ostatnie premiery potwierdzają ten stan rzeczy. Tajemniczych debiutantów z Misotheist zostawimy na inny dzień, dziś skupimy się na drugim albumie Whoredom Rife. „Nid – Hymner av Hat” przynosi pięćdziesiąt minut świetnego black metalu, zagranego tak jakbyśmy mieli nie 2018 a 1995 rok.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Dwie wizje jednego świata.


Pisanie o splitach to niewdzięczna robota, bo musisz normalną recenzję pomnożyć przez ilość zespołów figurujących na danym wydawnictwie no i jeszcze ocenić sam split jako całość. W tym konkretnym przypadku, z jednej recenzji robią nam się trzy. A kryteriów oceny takiego specyficznego wydawnictwa jest sporo, bo przecież w splicie nie chodzi tylko o to, by wrzucić dwie pierwsze lepsze kapele z łapanki i dać im się wyszumieć. Fajnie, gdy coś je łączy i jest to coś więcej niż słowo „metal”. Na szczęście w przypadku Stworz i Rivers Like Veins tak właśnie jest, choć na jednym krążku dostajemy dwie różne wizje tego samego świata.

niedziela, 16 grudnia 2018

Mroźnie i malowniczo.


Choć w kalendarzu wciąż jesień, coraz częściej za oknem czuć już tchnienie zimy. Nocne przymrozki, poranny szron, temperatury w okolicach zera. Czy tego chcemy, czy nie, idzie zima. Nie da się ukryć, że w ostatnich latach ta pora roku mocno złagodziła swe oblicze, są jednak takie regiony, gdzie zima to wciąż siarczysty mróz i masa śniegu. Należy do nich bez wątpienia Kanada, która jak wiadomo posiada też prężną i ciekawą scenę black metalową. Dziś znowu zaglądamy do Quebecu a pretekstem jest najnowszy album Cantique Lepreux.

piątek, 14 grudnia 2018

Prawidłowe wyważenie.


W kwietniu tego roku ze stolicy Katalonii, Barcelony, popłynął w Świat mocny komunikat. Nie była to co prawda wieść o ukończeniu wiecznej budowy Sagrada Familia ani informacja o transferze Messiego do innego klubu. Było to, dla nas metalowców, coś dużo ważniejszego. Byłem kiedyś w Barcelonie i spotkał mnie tam tłok, zaduch i upał. Gdyby nie popołudniowa bryza od morza, pewnie nigdy bym nie wrócił bo skwar zrobiłby ze mnie grzankę i zdechłbym jak wysuszona roślina. W kwietniu powiało w Katalonii innym wiatrem. Piwniczny zaduch wydostał się z podziemi i pod nazwą Necroracle ruszył w Świat.

środa, 12 grudnia 2018

Dynamiczna teatralność.


Posiadanie utalentowanych muzycznie kolegów nie zawsze jest dobrodziejstwem. Pół biedy, gdy tworzą dobrą muzykę bo wtedy można po prostu szczerze docenić, przybić piątkę i cieszyć się dźwiękami. Gorzej, gdy muzyka jest do chrzanu a oni chcą poznać twoje zdanie. Trzeba jakoś im tę prawdę przekazać a to nie zawsze jest proste i przyjemne. Najgorzej jednak, gdy tworzą dobrą muzykę, ty lubisz o tej ostatniej pisać ale kompletnie nie znasz się na tym co grają. No dobra, może nie kompletnie ale nie są to rejony twojej codzienności. Co wtedy? Rzucasz ręcznik? 

wtorek, 11 grudnia 2018

Dobre wzorce.


Późna jesień. Chłodne dni, zimne noce. Okres sprzyjający black metalowi jak chyba żaden, może poza samą zimą. Dobrze jest więc posłuchać płyty Andeis, która nosi tytuł „Servants of the Cold Night”. Nie wiem czy odnosi się on do twórców rzeczonego albumu, czy do jakichś innych sług zimnej nocy, tak czy inaczej do temperatur i aury za oknem pasuje wyśmienicie. Zimny, brudny i lekko transowy black metal o intensywności przywodzącej na myśl Głód z Transylwanii wiadomego zespołu, zawsze ma u mnie fory. Bo jest zimny, brudny i lekko transowy. A „Servants of the Cold Night” to album ciekawy nie tylko z wyżej wymienionych powodów.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Posępne pieśni z północy.


Nawet na Alasce grają metal! I to po angielsku! Dobrze, że w dziewiętnastym wieku Rosjanie sprzedali te ziemie Amerykanom, bo inaczej pewnie byłaby to tylko kolejna smutna północna kolonia Moskwy, z szarymi blokami, mrozem i jakimś obozem pracy. A dzięki galopującemu kapitalizmowi przyniesionemu z kraju hamburgerów, alaskańską młodzież stać na instrumenty. Tamtejsza scena nie jest duża, ale jak na swoje warunki (Alaska to największy stan USA posiadający zarazem najmniejszą gęstość zaludnienia) dość prężna. Nie zdziwiłbym się gdyby te kilkanaście (a może więcej?) zespołów tworzyło powiedzmy pięciu tych samych gości, ale jakie to ma znaczenie? Biuro podróży Godz Ov War postanowiło przybliżyć nam tamtejszą kulturę za sprawą pełnowymiarowego debiutu zespołu Druj.

niedziela, 9 grudnia 2018

Przyjacielski dialog.


Chapel Of Disease wcześniej nie znałem. Kilka miesięcy temu znajomy udostępnił kawałek zapowiadający ich najnowszy longplej i z czystej ciekawości posłuchałem, bo zachwalał a on najczęściej wie co mówi. Tym kawałkiem był „Song Of The Gods”, chwytliwy, hitowy wręcz numer. Nic więc dziwnego, że mnie kupił. Do tego doszła okładka, która przekonała mnie ostatecznie, że warto czekać na całość płyty. Dziś jesteśmy już po premierze trzeciego krążka Niemców. Nie mylił się kolega, nie zwiodła na manowce okładka. 


piątek, 7 grudnia 2018

Kanadyjska kawaleria szatana.


Wyobraźcie sobie taką sytuację. Poranek, facet w średnim wieku, po śniadaniu, staje przed lustrem i zaczyna szykować się do wyjścia. Wyciąga z szafy skórzane gacie, stary, przechodzony pas po krańce nabity ćwiekami i wbija w niego kilka nowych gwoździ. Zakłada wysłużone ale czyste wysokie buty, coś jak oficerki i przyczepia do nich błyszczące ostrogi. Zdejmując z wieszaka koszulkę Possessed lekko uśmiecha się pod nosem. Wreszcie sięga po starą ramoneskę, wierną towarzyszkę życia i przez chwilę ucieka do wspomnień. Jeszcze tylko nabita potężnymi kolcami maczuga i jest gotowy. Wychodzi przed dom, dosiada czarnego rumaka i rusza spotkać przeznaczenie.

czwartek, 6 grudnia 2018

"Bawimy się formułą" - rozmowa z Wojtkiem, wokalistą Mentor.


Mentor wydał drugi album i cios jest to zacny. Postanowiłem wykorzystać tę okazję i porozmawiać z bdb kolegą, wokalistą tegoż zespołu, Wojciechem. Sam Wojtek to człowiek wesoły, otwarty, z potężnym głosem i masą zajęć, od Amigi po problemy prysznicowe Pana Ryby. Na szczęście, jak za chwilę przeczytacie, daje radę i znalazł nawet chwilę by odpowiedzieć na kilka prostych, sztampowych pytań. Zapraszam.