czwartek, 18 stycznia 2018

I nie zmienia się nic.

W lipcu tego roku, gdy recenzowałem „Hadanfard”, pisałem, że pewnie jeszcze przed końcem 2017 dane nam będzie posłuchać nowej muzyki Rafna pod szyldem Hermodr. Nie pomyliłem się. Co prawda, biorąc pod uwagę częstotliwość wypuszczania nowych materiałów, nie było trudno przewidzieć taki bieg wypadków. Wystarczy rzucić okiem na Metal Archives i zawrót głowy gwarantowany. Płyta, którą trzymam w rękach to i tak nie wszystko co Rafn nagrał od wspomnianego już „Hadanfard”. 

środa, 17 stycznia 2018

Niestrudzona Finlandia.

Nie wiem ile razy już to mówiłem, ale powtórzę – Finlandia to niekończąca się kopalnia zespołów. To tak jakby wziąć perpetuum mobile, wstawić w środek tego pięknego kraju, przyczepić tabliczkę z napisem „METAL” i włączyć przycisk start. A potem tylko te wypluwane zespoły porozmieszczać w kraju, upchnąć pomiędzy jeziorami i dać im instrumenty. I zostawić w spokoju, bo sobie na pewno poradzą. W końcu to Finowie, najbardziej metalowa nacja na Świecie. Właśnie słucham kolejnego odkrycia z krainy tysiąca jezior i po raz kolejny jestem zadowolony.  



piątek, 5 stycznia 2018

Cień spod Wawelu.

Kraków. Miasto, które znam bardzo dobrze, jestem z nim związany rodzinnie i emocjonalnie (mocno kibicuję jednej z tamtejszych drużyn). Bardzo je lubię. I bardzo się cieszę, że w ostatnich latach stał się tak bardzo aktywny na scenie metalowej. W dodatku jest to aktywność na wysokim poziomie. Nazw nie będę wymieniał, bo wszyscy zainteresowani wiedzą o jakie zespoły chodzi. Teraz poznaję kolejny, który gdzieś mi umknął. Cień. Właśnie wydali nowy album, jest więc ku temu najlepsza z możliwych okazji.  

czwartek, 4 stycznia 2018

Death metal górą, czyli podsumowanie 2017 roku.

No i po raz kolejny muszę napisać – co to był za rok w metalu! Tak jak w 2016 dostaliśmy wspaniałe debiuty, uznane marki potwierdziły swoją moc i po raz kolejny potwierdził się fakt, że nie trzeba nagrywać długograja by połamać ludziom kości. Gatunkowo był to bezsprzecznie rok death metalu. Tu nawet nie ma pola do dyskusji, pomimo kilku perełek black metalowych. Ale co tam gatunki, był to po prostu wspaniały metalowy rok. Życzmy sobie aby 2018 był co najmniej taki sam.

Zestawienie obejmuje nie tylko pełne albumy. Jest subiektywne. Każda pozycja to zarazem link do recenzji.

Świat:


Polska:



środa, 27 grudnia 2017

Coś się zaczyna, coś się kończy.

W styczniu 2017 roku miałem przyjemność pisać o debiutanckim materiale UR (tutaj do poczytania). Przyjemność, bo „Hail Death” to świetny debiut, który tylko rozbudził smak na kolejne dzieło Wielkopolan. Minął rok i dostaliśmy w prezencie pierwszy długogrający krążek tego nad wyraz ciekawego zespołu. Premiera miała miejsce dwudziestego drugiego grudnia i choć wielu już w tym okresie miało swoje roczne podsumowania zamknięte, ja jedno miejsce na swojej liście top trzymałem wolne, bo przecież w dziewięćdziesiątej minucie też można strzelić zwycięskiego gola (z drugiej strony mogłem wydłużyć listę). Właśnie dla „Black Vortex”. Wiedziałem co robię.  


poniedziałek, 25 grudnia 2017

W obecności rogatego.

Idźcie i głoście wesołą nowinę, bo czas na to odpowiedni! Radujcie się, bowiem powrócił Śląsk i Pagan Records. Oczywiście, ten przemysłowy region metalem stał zawsze, ale ostatnio jakoś było ciszej o nowych ciekawych zespołach pochodzących z krainy węgla, piwa i krupnioków. Pagan Records natomiast, to zawsze była uznana i silna marka, ale w ostatnich latach to inne wytwórnie miały lepszego nosa do wynajdywania ciekawych, świeżych kapel i wszystkie perełki przechodziły Tomkowi obok nosa. Aż wreszcie pojawił się Devilpriest i ich debiutancki materiał.

środa, 20 grudnia 2017

Skondensowana czerń.

Końcówka, zdominowanego w moich uszach przez death metal roku, przynosi co raz ciekawsze black metalowe ciosy. Z jednej strony to dobrze, bo troszkę się już bałem o kondycję gatunku, z drugiej strony trochę mi te wskakujące rzutem na taśmę albumy rozwalają podsumowania roku a tego nie lubię, bo chciałbym już mieć spokój w tej kwestii. Prawda jednak jest taka, że dobrej muzyki nigdy za wiele, więc już nie narzekam. Francuzi z Aosoth wysmażyli bardzo dobry black metalowy stek, pełen skondensowanej czerni i za to możemy a wręcz powinniśmy być im wdzięczni.  

poniedziałek, 18 grudnia 2017

W ciemnym lesie, nad jeziorem.

I znowu jestem w fińskim lesie. Niedawno tu byłem i wędrowałem samotnie. Te wędrówki odbywałem często, bo pewni fińscy muzycy zapraszali na nie często. Tym razem nie mam ochoty wędrować. Chcę po prostu siedzieć i słuchać. Pośród tych wysokich i cichych lasów, zapomnianych jezior o czarnych taflach, siedzieć i słuchać. Rozkoszować się brakiem obecności intruzów, w tym idyllicznym środowisku. Za towarzyszy mieć jedynie muzykę i naturę. I nawet jeśli postanowię się przespacerować, będzie to szlak znany, choć momentami zaskakujący. 

czwartek, 14 grudnia 2017

Sprawa osobista.

Spotkałem Artura raz w życiu. Był to bardzo zły (znaczy generalnie bardzo dobry, ale wiecie co mam na myśli) i piekielny koncert w warszawskiej Progresji i spędziliśmy go całego razem. Towarzyszył nam jeszcze drugi z członków Misanthropic Rage (pozdrowienia Wilku!), bo właśnie ten zespół był pretekstem naszego spotkania. Piliśmy piwo, słuchaliśmy Mayhem, Obituary i Watain a w przerwach rozmawialiśmy o muzyce, bo o czym innym mogliśmy rozmawiać? Pamiętam, że dyskusja zahaczała o bardzo szerokie kręgi muzyczne i nie ważne, jak głęboko kopałem, Artur reagował żywo. Znał bardzo wiele, lubił jeszcze więcej a inspirował się chyba dosłownie wszystkim. I gdy dziś trzymam w rękach jego najnowsze dzieło, wiem że wszystko co mówił było prawdą.  

wtorek, 12 grudnia 2017

Powiew zimna.

Grudzień, końcówka roku. Człowiek myśli sobie, że już wszystkie karty na krajowym (i nie tylko) podwórku rozdane, powoli przymierza się do podsumowań roku a tu nagle pojawia się taki Over The Voids... I cały plan spokojnie już ułożony idzie w niebyt. Wiadomo - nie chwal dnia przed zachodem słońca. Bo przecież noc przyniesie jeszcze lepsze rzeczy. I choć cały rok stał pod znakiem death metalu, to jego końcówka przynosi bardzo mocne ciosy black metalowe, szczególnie w wydaniu krajowym. Najpierw Blaze Of Perdition (o nich tutaj), teraz ten enigmatyczny projekt z Krakowa, za którym stoi jeden człowiek.