czwartek, 21 września 2017

Refleksyjny trans śmierci.

„Wszystko przemija. Przeminę i ja, bo przecież tego chcę. Dryfuję zanurzony w spokoju ciała i ducha, nic mnie nie wzburzy. Mijam obrazy z własnej przeszłości, świdrują mój mózg, przeszywają mnie, rzucają się do oczu, chcą dopaść, ale nie mnie nie dotkną. Nawet nie musną, bo pozbawiony jakiegokolwiek strachu jestem już ponad nie. Spokojnie płynę ku innym bytom. Jak w transie, lecę, choć przecież nie potrafię. Unoszę się nad swym dotychczasowym życiem, nad marnością, nad przeszłością. To już za mną. Teraz czekają na mnie inne światy...”

poniedziałek, 18 września 2017

Cytadela Poenari.

Kiedy słyszę nazwę „Słowacja”, pierwsze co przychodzi mi na myśl to Złoty Bażant, ichniejsze chyba najbardziej znane piwo. Po chwili mam jeszcze w myślach obraz Słowackich Tatr i Martina Skrtela (co fajne nie jest, bo straszny z niego brzydal), byłego już obrońcę Liverpoolu. Mogą się jeszcze pojawić jakieś obrazy Bratysławy, widziane gdzieś w sieci, bo osobiście nie byłem. Ostatnią rzeczą, która przyszłaby mi do głowy, byłby black metal. Od pewnego, niedługiego czasu, wiem, że powinno być zupełnie inaczej. Pierwszym zespołem, który odkryłem był Krolok i to właśnie o jego najnowszym albumie jest ten tekst.  

czwartek, 14 września 2017

Elektroniczne wilki.

Do niedawna nie przypuszczałem, że moja kolekcja albumów Ulver kiedykolwiek się powiększy. Oczywiście, brałem pod uwagę zdobycie legendarnego już dema Vargnatt, ale w kwestii długogrających krążków zmian nie przewidywałem. Mam pierwsze trzy, wspaniałe albumy, i wystarczy. A jednak, stało się. Jakiś czas temu dołączył do nich ostatni album Norwegów i choć jest to kompletnie inna bajka stylistyczna, z miejsca stał się moim czwartym ulubionym albumem Ulver.  

poniedziałek, 11 września 2017

Grobowy seans.

To był piątkowy poranek. Pamiętam, bo piątkowe poranki się pamięta (wieczory nie zawsze). Poranek deszczowy i pochmurny, choć kalendarz wskazywał pierwszy dzień września. Dzień wcześniej dotarła do mnie przesyłka z Gravplass Propaganda, zawierająca jedną płytę. Debiutancki materiał wyspiarskiego Opium Seance. Tylko piętnaście minut muzyki, ale za oknem zrobiło się jeszcze ciemniej. Po chwili ta ciemność wypełniała pomieszczenie, w którym przebywałem. Ciemność dźwięku, głębia mroku i ciężar dosłownie lały się z głośników. 

czwartek, 7 września 2017

Manchester jeszcze postoi.

Mam problem z Manchesterem. Duży problem. Właściwie, to ogromny. Mówiąc w skrócie nie znoszę Manchesteru i wszystkiego co się z nim wiąże. A jeśli weźmiemy pod uwagę futbol, to sprawy naprawdę idą na noże. United to dla mnie jeden z dwóch najbardziej znienawidzonych klubów, City plasuje się niewiele wyżej. Generalnie to miasto mogłoby nie istnieć, kompletnie bym się tym nie przejął. Z jednym zastrzeżeniem – zanim zrzuciłbym na ten zaścianek atomówkę, poprosiłbym muzyków Wode o jak najszybszą ewakuację. Należy im się, bo właśnie wydali świetny black metalowy album i mam nadzieję, że nagrają takich więcej. 

wtorek, 5 września 2017

Odskocznia.

Raz na jakiś czas dobrze jest wyjść z zatęchłej piwnicy czy dusznego garażu. Opuścić rejony związane z przesypywaniem ziemniaków na perkusji i opętanym krzykiem umęczonego życiem wokalisty, którego najprawdopodobniej bardzo boli ząb. Opuścić, by odetchnąć trochę innym powietrzem, tak dla równowagi. Wyjść z tej piwnicy w piękną, księżycową noc. Tak, w noc, bo przecież jest od dnia piękniejsza. No i nie można się narażać na zbyt duży szok , więc lepiej zacząć w środowisku dobrze sobie znanym, tylko lekko zmodyfikowanym. Idealnie do tego nadaje się nowy album Light Of The Morning Star zatytułowany „Nocta”.

niedziela, 3 września 2017

Łyso mi.

Po pierwsze dlatego, że po raz kolejny przekonałem się, jak wiele zespołów wciąż czeka na to, bym je odkrył. Po raz kolejny przekonałem się, że moja wiedza o metalu jest mała, choć tyle już lat w nim siedzę. Po drugie dlatego, że znowu zaskoczyła mnie Szwecja, tym razem w sposób bardziej szwedzki, a ja myślałem, że już niewiele w tym kierunku można zrobić. Nie mam na myśli samego zaskoczenia, a zaskoczenie klasyczną Szwecją. Myliłem się, można. Najlepszym dowodem na to jest najnowszy album Mordbrand - „Wilt”.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Gruz.

Pewnego dnia, w godzinach popołudniowych, wybraliśmy się z lubą mą na zakupy. Pogoda była ładna, na liście kilka sklepów do odwiedzenia, humory dopisywały. Ponieważ po drodze do jednego z nich mijaliśmy duży blaszak z dwoma literami „M” w nazwie, postanowiłem skorzystać z okazji i wejść do środka. A nóż rzucili coś nowego? W dobie kupowania płyt w internecie, sentymentalne poprzeglądanie półek z krążkami to zawsze fajna rzecz. Wchodzę i od razu widzę – nowiutka wywrotka pełna gruzu! Podchodzę, oglądam z bliska, patrzę na cenę i błyskawicznie podejmuję decyzję. Jeszcze tylko formalności przy kasie i na parking.  

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Zderzenie gatunków pośród fiordów.

Słuchając tego albumu, mam wrażenie, że czerpanie z przeszłości muzycznej swego kraju i regionu jest dla Norwegów tak naturalne, jak oddychanie. Słuchając tego albumu, po raz kolejny uświadamiam sobie jak wielkie tradycje drzemią pośród fiordów a co ważniejsze – przetrwały i są w sposób wspaniały używane jako budulec dla całkiem przecież nowoczesnych albumów. Bo Skuggsja, to obok twórczości Wardruny (pisałem o niej tu), Enslaved, Isengard, Storm czy kilku innych, album nowoczesny. Jego korzenie są jednak głęboko zakopane pod wzgórzami północy, pod morskimi falami i wśród krętych fiordów.  

czwartek, 24 sierpnia 2017

Przez księżycowe wrota.

„Prowadź mnie, mroczna matko. Prowadź i bądź mi towarzyszem podróży. Poprzez otchłanie kosmosu, poprzez księżycowe wrota i gwiezdne szlaki. Prowadź mnie matko, cierpliwie, a do końca tej podróży będę posłuszny. Idźmy razem, zjednoczeni w ciemności, dumni jej majestatem. Naszym światłem będzie twa mądrość, naszym pokarmem twe słowa. Prowadź mnie, ku nieskończoności myśli i czeluściom rozumu, spowitym ciemnością. Idźmy razem, zjednoczeni. Bez strachu, z pewnością, kroczmy dumnie lecz z pokorą. Bo Ona nas obserwuje i to Ona pozwala nam iść. Ona jest naszym domem i ostatecznym schronieniem. Ona – Jej Wysokość Ciemność.”